Ataki na chłodnie dotarły do Polski. W Europie ponad 100 sklepów wyrzucało zepsutą żywność
CERT Polska potwierdza dwa ataki na urządzenia chłodnicze w kraju. W Europie zamrażarki ustawiano zdalnie na ok. 50°C. W Polsce z internetu wciąż dostępnych jest ok. 70 takich urządzeń.
Po październikowym ataku na francuskie sklepy przyszła druga fala, tym razem szersza. W nocy z 1 na 2 listopada atakujący zdalnie przestawiali urządzenia chłodnicze w sklepach w kilku krajach Europy. Ataki dotarły też do Polski.
Co się stało w Polsce?
CERT Polska potwierdził dwa ataki: na mały sklep spożywczy i na dystrybutora żywności. Nie podano nazw firm ani miejscowości. Obyło się bez strat, bo pracownicy zauważyli rosnącą temperaturę i szybko zabezpieczyli żywność.
Problem nie jest jednak rozwiązany. Po ataku we Francji NASK sprawdził polską sieć, znalazł 140 urządzeń chłodniczych i zalecił ich właścicielom odłączenie od internetu. Nie wszyscy tego posłuchali. Według Marcina Dudka, kierownika CERT Polska, wciąż dostępnych z internetu jest ok. 70 urządzeń. CERT apeluje, by potraktować ostrzeżenia poważnie.
Co się stało w Europie?
Według doniesień mediów poszkodowanych jest ponad 100 sklepów w UE. Zamrażarki ustawiano zdalnie nawet na ok. 50°C, a w Belgii przełączano parowniki w tryb rozmrażania. Listy krajów różnią się w zależności od źródła.
- Belgia: ponad 50 sklepów, zakłócenia zgłaszały Delhaize, Carrefour i Spar. Rzeźnik z miejscowości Hove stracił mięso warte ok. 15 tys. euro.
- Luksemburg: kilka sklepów Delhaize.
- Szwecja: siedem sklepów Coop i sklepy Ica.
- Irlandia: mrożonki usunięto z 13 sklepów SuperValu.
- Holandia: co najmniej 17 firm.
- Estonia: firma serwisowa mówi o włamaniu zatrzymanym w kilka minut.
- Finlandia: Kesko zgłasza problemy z temperaturą w kilku mniejszych sklepach i nie wyklucza ataku.
Jak atakujący dostali się do urządzeń?
Atakowane były sterowniki chłodnicze dostępne bezpośrednio z internetu, głównie firm Danfoss i Copeland. W polskim przypadku producenta nie podano. Doniesienia wskazują na trzy słabe punkty:
- Hasła fabryczne. Firma Lupovis obserwowała próby logowania do sterowników Danfoss AK-SM od 20 do 30 października. Większość używała publicznie znanych haseł domyślnych. Według Lupovis mogło to być przygotowanie do jednoczesnego uderzenia.
- Stary sprzęt. Badacz Kevin Beaumont twierdzi, że wiele urządzeń nie ma już wsparcia ani poprawek. Belgijska firma Sabcobel mówi, że część wymaga także zmian sprzętowych.
- Zignorowane ostrzeżenia. Danfoss już w połowie października prosił holenderskich klientów o odłączenie systemów od otwartego internetu.
Kto za tym stoi?
Nie wiadomo. Nikt nie przyznał się do ataków i nie ustalono, czy łączą się z atakiem we Francji. Tom Hegel z SentinelOne zauważa, że brak żądań okupu sugeruje sabotaż, a nie chęć zysku. Lupovis wskazuje, że ruch pochodził z sieci wcześniej używanych przez rosyjskich przeciwników, ale to nie jest przypisanie ataku. Unijny komisarz ds. rolnictwa Christophe Hansen nazwał incydenty celową próbą zakłócenia łańcucha dostaw żywności.
Masz sklep, hurtownię lub chłodnię? Zrób to dziś
- Odłącz sterownik chłodniczy od internetu. Jeśli nie wiesz, czy jest podłączony, zapytaj firmę serwisową.
- Do zdalnego serwisu używaj bezpiecznego połączenia, np. VPN, a nie panelu otwartego na świat.
- Zmień hasła fabryczne i zapytaj serwis o aktualizacje oraz o to, czy sprzęt ma jeszcze wsparcie producenta.
- Ustaw niezależne alarmy temperatury i sprawdź, kto je odbiera w nocy. Polskie sklepy uniknęły strat właśnie dzięki szybkiej reakcji.